niedziela, 6 października 2013

Rozdział Drugi

Jeśli ktokolwiek z was myślał, że poniedziałek to tortury, to chyba wtorku nigdy nie przeżył. Zwłaszcza kiedy wstanę lewą nogą, a dzisiejszy dzień właśnie taki był. Najchętniej zostałabym w domu i spędziłabym cały dzień na nic nie robieniu. Typowy weekend. Nie chciałabym jednak sprawić innym zawodu. Wiem, że ten rok jest dla mnie szczególnie ważny. Ostatnia klasa przecież. Obiecałam samej sobie poprawić się w tym roku. Nie mogłabym przesiedzieć kolejnych dziesięciu miesięcy w tym budynku. To wykończyłoby mój malutki mózg.
 Monotonny poranek w złym nastroju - codzienność. Wbrew niechęci, wstałam, a raczej wywlokłam się z łóżka.
- Abby dzisiaj wcześniej wyjeżdżamy - poinformowała mnie ciotka Mary.
- Postaram się wyrobić jak najszybciej - uśmiechnęłam się lekko.
Tak więc zrobiłam. Od razu poszłam w stronę dużej, przestrzennej szafy. Tam wybrałam czarne rurki i startą, szarą bluzę. Nie należałam do ani tych, którzy lubią się stroić, ani do tych niechlui. Byłam czymś po środku. Odpowiadało mi to, a nawet bardzo. Nie nazywano mnie plastikiem, czy ścierwem .. Byłam po prostu Abby.
Kiedy już zakończyłam czynność zwaną ubieraniem się, przeszłam do łazienki, gdzie umyłam zęby. Nie byłam głodna, więc nie jadłam śniadania. Od razu kiedy skończyłam mycie jamy ustnej, zeszłam na dół, gdzie ubrałam buty i kurtkę. Pozostało mi tylko czekać aż moja ciotka się wygramoli.
- Idziemy - poinformowała kiedy była już gotowa.
Po usłyszeniu wypowiedzianego słowa, otworzyłam czarne drzwi wejściowe i ruszyłam w stronę dużego samochodu. Droga minęła wyjątkowo szybko. Może to dlatego, że panowała cisza. W każdym razie już krótko po wejściu do auta, byłam przed szkołą. Niechętnie, ale byłam.
Przemierzałam szkolny korytarz rzucając wszystkim pogardliwe spojrzenia, kiedy nagle poczułam mocne uderzenie w lewe ramie. Mimowolnie przewróciłam się, a w tle słyszałam już głośne śmichy. Niech sobie nie myślą, że ujdzie im to na sucho.
- Ja bardzo przepraszam. Jestem nowy - zaczął tłumaczyć się brunet.
- Widzę, bo chyba nie wiesz jeszcze kim jestem - powiedziałam podnosząc się do pionowej pozycji.
- Jeszcze nie wiem, ale chętnie cię poznam. Jestem Luke - odpowiedział jakby nigdy nic wyciągając rękę.
Ja tylko wybuchnęłam śmiechem.
- Zejdź mi z drogi. Nie jesteś wart ani sekundy dłużej - odepchnęłam go.
- Coś ci zrobiłem ? - podniósł ton.
- Przepraszam ?
- Dlaczego jesteś nie miła ?
- Chłopcze ty chyba naprawdę nie wiesz kim ja jestem.
- Dziewczyną udającą wredną, żeby ludzie ją szanowali ? Chyba jednak wiem.
- W życiu nie ma miejsca dla milutkich. Jeśli nie pokażesz kim jesteś, to znaczy, że jesteś nikim.
- Nie wierze w to, że jesteś wredna. Jeszcze zobaczę kim naprawdę jesteś.
Nie miałam ochoty odpowiadać. Po prostu go olałam, poszłam dalej. Co ten słodziutki chłopczyk może wiedzieć o życiu. Na pewno miał świetne dzieciństwo, zupełnie przeciwne od mojego.
Lekcje lekcjami, jedna za drugą. W końcu skończyły się i już mogłam wrócić do mojego wymarzonego domu. Kiedy wychodziłam ze szkoły, myślałam tylko o tym aby położyć się na kanapie z kubkiem gorącej czekolady.
- Hej ! Poczekaj ! - z zamyśleń wyrwał mnie krzyk zza pleców.
- Czego chcesz ?- nie musiałam się odwracać, aby pamiętać ten głos.
- Ciebie też miło widzieć - odpowiedział sarkastycznie.
- A mam może ci się jeszcze rzucać na szyję i całować ?
- Nie narzekałbym - zaśmiał się.
- Daruj sobie Luke.
- Pamiętasz moje imię.
- Prześladujesz mnie cały dzień i mam nie pamiętać twojego imienia ? Cały czas chodzi mi po głowie.
- To urocze.
- Co jest urocze ? - zapytałam zdezorientowana.
- To, że myślisz o mnie.
- Przestań - pozostałam nieugięta.
- Już wiesz jak mam na imię. Teraz ty powiedz jak ty masz.
- Abby.
- Ładnie. Gdzie mieszkasz ?
- Daleko.
- Odprowadzić cię ? - zaproponował.
- Nie. Sama dojdę.
- To może.. - przerwałam mu.
- Nic od ciebie nie chce.
- Ale .. - po raz kolejny mu przerwałam.
- Nie ma żadnego 'ale'. Nie umiesz pojąć, że nie chcę mieć z tobą nic do czynienia ? Zresztą wisi mi czy rozumiesz czy nie.
Po wypowiedzeniu tych słów przyspieszyłam kroku i ruszyłam w swoją stronę.


***

Cześć kochani :)) jest już drugi rozdział. Pojawił się w nim Luke. Dedykuje go wszystkim czytelnikom. Naprawdę cieszę się, że podobał wam się poprzedni rozdział. Liczę na szczere komentarze. Do następnego :)

5 komentarzy:

  1. Oh yeah! Jest i Luke :) To mój ulubieniec z Janoskians :D Świetny rozdział! Już się nie mogę doczekać nn :**
    @Epic40713354 <3

    OdpowiedzUsuń
  2. nieważne że dopiero się zaczyna, ja kocham to opowiadanie :33

    OdpowiedzUsuń
  3. aaaaaa.... ja chcę kolejny rozdział !!!

    OdpowiedzUsuń
  4. JAKI CHŁAM OJ OLKA OLKA - DAREK

    OdpowiedzUsuń